top of page

Whisky Dalekiego Wschodu z Mariuszem Masiakiem

Jacek Jesionowski

Dwudziestego drugiego marca tego roku w Musze ponownie zrobiliśmy rzeczy inaczej! Tym razem przenieśliśmy się do świata azjatyckiej whisky, a przewodnikiem po tej egzotycznej podróży był Mariusz Masiak – człowiek, który o whisky wie wszystko i potrafi o niej opowiadać tak, że nawet najmniej niedoświadczeni zaczynają się nią zachwycać.



Wieczór rozpoczęliśmy od czegoś nietypowego – Dragon & Jade Chinese Baijiu. Choć nie jest to whisky, nie mogliśmy sobie odmówić okazji, by podzielić się tym chińskim klasykiem. Smak? Nie każdy pokochał, ale każdy docenił, a butelka i opakowanie – sztos! A skoro większość uczestników próbowała baijiu po raz pierwszy, była to idealna okazja do odkrywania nowych aromatów (lub szukania wody po pierwszym łyku 😉).


Potem przeszliśmy do chińskich whiskey, które – ku zaskoczeniu wielu – naprawdę dały radę. Goalong Bourbon & Brandy Cask zdobył uznanie za przyjemne połączenie słodyczy beczek po bourbonie i owocowych nut brandy. Z kolei Goalong Vigorous był lżejszy, z przyjemnym, karmelowo-przyprawowym finiszem, który skradł serca niejednego uczestnika.


Czas na Japonię! Hinotori 5 YO Blended Whisky okazała się świetnym wprowadzeniem – owocowa, subtelna, wręcz jedwabista. Matsui Sakura Cask była dla wielu odkryciem – ta delikatna whisky z nutami kwiatów wiśni idealnie oddaje japońską harmonię i dbałość o detale. Później przyszła pora na mocniejszy akcent – Kurayoshi Pure Malt Sherry Cask. Głębia smaku, suszone owoce, orzechy i dębina – to był zdecydowanie mocny punkt wieczoru!


A na deser? Niespodzianka! Matsui Umeshu Japanese Whisky Liqueur De Prune. Whisky i śliwki? Brzmi intrygująco, a smakuje jeszcze lepiej! Słodki, owocowy – idealne zakończenie wieczoru.


Było inaczej, było ciekawie i było pysznie! Uczestnicy byli jednogłośni – azjatyckie whisky pozytywnie ich zaskoczyły, a niektóre z nich trafiły na listę „muszę to mieć na półce”. Całość dopełniła świetna atmosfera, długie rozmowy po części oficjalnej i oczywiście niepodrabialny styl Muchy!

 
 
 

Comments


bottom of page